Dawno temu deszczowe chmurki na ścianie cieszyły kontrastowo oczy mojego synka. Dawno temu, bo jesienią ubiegłego roku. Teraz już ściana wygląda inaczej a i łóżeczka nie ma ale tak mnie dzisiaj natchnęło na te chmurki bo za oknem jesień na całego. Wtedy młodszak wpatrywał się w nie jak zaczarowany a dzisiaj tak samo zaciekawiony wpatruje się w nieustannie stukający po szybie deszcz...a ja razem z nim. Aura nastraja na nicnierobienie. Powoli wychodzimy z ogólnego rozłożenia a ja po cichu mam nadzieję, że to mój syrop z cebuli tak nas cudownie ozdrowił. Dzisiaj przypadkowo natknęłam się na różne strony o tym jak to niektóre pokarmy doprowadzają nas do chorób. Oczywiście to żadna dla mnie nowość i od zawsze wiedziałam że zdrowa dieta to podstawa ale nigdy nie wgłębiałam się w ten temat zanadto. Teraz dopiero doczytałam, że np. nadmiar nabiału sprzyja katarom i zaśluzowaniu organizmu (w dużym uogólnieniu) a my kochamy nabiał w każdej postaci :( Oczywiście diety nie zmienimy i dalej będziemy jeść jak jedliśmy, niemniej jednak temat bardzo ciekawy. Chociaż przyznam, że wiele rzeczy o których przeczytałam jest całkowicie niezgodna z moimi przekonaniami. Wiem, że to pewnie dla niektórych temat rzeka ale ja chyba nigdy nie przekonam się do opinii o szkodliwości nabiału. Jednak poczytałam sobie i jestem bogatsza o pewną wiedzę. Tak sobie pomyślałam, że ja, która staram się unikać kosteczek smakowych, glutaminianów i innych tego typu bzdetów, co niektórych zresztą bardzo śmieszy ;), i tak jestem w cale niepostępowa i mimo iż myślałam, że staję na głowie aby było dla wszystkich smaczne i zdrowe, to jednak nie. Z tego co poczytałam to inni jednak bardziej stają na głowie i taką na koniec mam refleksję, że fajnie iż co niektórzy tak świadomie podchodzą do tematu żywienia siebie, a zwłaszcza dzieci, i że próbują w zgodzie ze swoją wiedzą ulepszać co nieco kuchnię.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysły. Pokaż wszystkie posty
środa, 2 stycznia 2013
wtorek, 1 stycznia 2013
Akwarium z kartonu
Oto nasze nowe akwarium :) Malutkie ale mamy w planie zrobić jeszcze baardzo duże :) Pracy było może przy nim nie wiele jednak dwójka dzieci skutecznie ten czas wydłużyła :)
A tak nam ta robota szła:
Najpierw z kartonika wycieliśmy otwór.
Potem przykleiliśmy do środka roślinki, kamyczki i generalnie tutaj można zaszaleć ale my postawiliśmy na prostotę :)
Następnie okleiliśmy nasze akwarium
No i na koniec trzeba zrobić na górze dziurki przez które przewiesimy nasze rybki na niteczce. Estetyczniej by było najpierw przywiesić rybki i potem okleić akwarium ale nam zależało żeby można było poruszać rybkami w górę i dół...a poza tym nastawiliśmy się bardziej na zabawę niż estetykę ;)
Oczywiście najważniejsze to rybki. Tutaj też można zaszaleć. Innym razem może wrzucę kilka schematów a tymczasem na koniec pokażę miejsce pracy, które jak bym się nie starała to zawsze nam wymknie się z pod kontroli ale to chyba nie tylko my tak mamy :)
Tak poza tym to witam wszystkich w Nowym Roku!
piątek, 27 maja 2011
piracki przybornik
W ramach wyznawanych przeze mnie: recyklingu, nie wydawania pieniędzy na prawo i lewo i kreatywności pani domu :) powstał taki oto przybornik na łóżeczko. Przy pierwszym dzieciaczku nie był mi w ogóle potrzebny bo wówczas miałam małą półeczkę ale teraz półeczki nie mam i nie wyobrażam sobie jak w środku nocy będę musiała latać po pokoju i szukać chusteczek czy pampersów.
Powstał z mojego starego niebieskiego swetra, do środka można wrzucić np. jakieś gazetki. No i najważniejsze dwa "pirackie woreczki" na te najpotrzebniejsze przy pielęgnacji rzeczy. Ta czacha może nie jest zbyt niemowlęca ale trzeba pamiętać, że pokój należy też do trzylatka, który nie zgadza sie juz na zbytnie słodkości w swoim otoczeniu ;)
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
Bukiecik
Taki oto bukiecik zrobiłam dla małej księżniczki, która niedawno miała chrzciny. Tak jak kiedyś robiłam dla siostrzeńca bukiet z lizaków, tak teraz powstała wiązanka z: łyżeczek, dydusia, skarpetek i body a reszta to materiały recyklingowe :) Bukiecik mógł być większy i okazalszy ale wpadłam na pomysł parę godzin przed chrzcinami. Kupiłam więc w pośpiechu kilka rzeczy a i w końcu pozbyłam się sztucznych kwiatków z małego koszyczka wielkanocnego, który straszył u mnie w domu ;)
wtorek, 14 grudnia 2010
Wianek
W świątecznych ozdobach brakowało mi tylko wianka na drzwi wejściowe, wieszam go co roku na Święta Wielkanocne i w Boże Narodzenie (oczywiście za każdym razem inny:)) Klatka w której mieszkamy delikatnie mówiąc nie należy do najpiękniejszych, dlatego uwielbiam coś tam zawsze powiesić na drzwiach co by umilić sąsiadom powroty do domów ;)
Zwykle wianki robię na bazie drutu i z prawdziwymi gałązkami ale w tym roku mam wyraźna tendencję do upraszczania sobie życia w każdej dziedzinie. Został mi jeden łańcuch, który wieszam gdzieś nad drzwi z lampeczkami. Jest dość długi i cały zielony więc nie nadaje się na choinkę. Zwinęłam go w kółko i obwiązałam czerwoną tasiemka do pakowania prezentów, a na koniec przykleiłam cztery kokardki tez do prezentów. I to wszystko. Zajęło mi to niecałe 10 minut, a robota w całości czyściutka. Aż dziwi mnie że bez żadnej podstawy w postaci drutu trzyma się i cały czas ma kształt koła. Wisi na drzwiach już parę dni i jest ok.
Zwykle wianki robię na bazie drutu i z prawdziwymi gałązkami ale w tym roku mam wyraźna tendencję do upraszczania sobie życia w każdej dziedzinie. Został mi jeden łańcuch, który wieszam gdzieś nad drzwi z lampeczkami. Jest dość długi i cały zielony więc nie nadaje się na choinkę. Zwinęłam go w kółko i obwiązałam czerwoną tasiemka do pakowania prezentów, a na koniec przykleiłam cztery kokardki tez do prezentów. I to wszystko. Zajęło mi to niecałe 10 minut, a robota w całości czyściutka. Aż dziwi mnie że bez żadnej podstawy w postaci drutu trzyma się i cały czas ma kształt koła. Wisi na drzwiach już parę dni i jest ok.
U nas dzisiaj śnieżek sypie od rana jest pięknie i czuć świąteczny klimat.pozdrawiam
niedziela, 12 grudnia 2010
pokaż kule, pokaż kule...
Całe ostatnie dwa dni słyszałam od synka: pokaż kule.
Zrobiłam bombkę i postawiłam w miejscu "dość widocznym" a moje dziecko bardzo chciało jej dotknąć, chociaż troszkę potarmosić :). Normalnie bym mu dała ale bombka musi być jeszcze otwarta aby śnieg do końca wyschnął. Schowałam więc ją w "miejsce mało rzucające się w oczy".
Bombka prawdopodobnie zawiśnie na choince. Kupiłam już dawno dwie sztuki ale nie mogłam się zabrać do ich dekoracji. Zrobiłam jedną ze sztucznym śniegiem, mikołajem i choinkami w środku. Mikołaj oczywiście z kolekcji moich drewniaczków. Na śnieg w postaci pasty strukturalnej szkoda mi było pieniążków więc zrobiłam go z kaszy manny, kleju i farby akrylowej. Niestety taki własny śnieg dość długo schnie więc nie mogę jej narazie do końca zamknąć. Muszę jeszcze znaleźć pomysł na drugą bombkę, ale na pewno będzie mało skomplikowany i prosty w wykonaniu.
Spokojnego tygodnia Wam życzę, choć pewnie większość z Was wpadnie w wir świątecznych przygotowań. :)
niedziela, 24 października 2010
Lizakowy bukiet
Bawiliśmy się ostatnio u pewnego sześciolatka na urodzinach. Było głośno, kolorowo i bardzo wesoło, chociaż końcówka tak jak zawsze skończyła się na wyrywaniu sobie zabawek ;) Dzieci już tak mają, zwłaszcza chłopcy, że potrzeba posiadania cudzej zabawki jest silniejsza od dobrej maniery.
Ale powracając do tematu chciałabym Wam pokazać jaki owy sześciolatek dostał ode mnie lizakowy bukiet. Kupiłam w hipermarkecie lizaki pakowane po 10 szt., może nie są najlepszej marki ale kosztowały tylko 3 zł. Do środka kupiłam jeden większy i lepszy (niestety na zdjęciu się ukrył). Wszystkie lizaki owinęłam papierem kolorowym i jakąś folią znalezioną w szufladzie no i wyszedł śliczny, bardzo słodki bukiet.
Oczywiście oprócz bukietu musiał być fajny i o wiele droższy prezent. Nawet nie wiedziałam, że sześciolatki mają tak duże pojęcie o dostępnych na rynku zabawkach, a co więcej że niestety uczestniczą już w tym wyścigu pt.: kto ma więcej, kto ma lepsze, kto ma droższe. Abstrahując już od tego uważam, że taki lizakowy bukiet to ciekawy dodatek do prezentu. Nie jest to jednak mój pomysł. Właśnie podczas kupowanie prezentu głównego, zauważyłam przy kasie (w znanym sklepie dla dzieci) takie lizakowe bukiety za 10zl. Jako że należę to tych, co to wolą wszystko robić same, nie mogłam go nie zrobić.
P.S. To jest bukiet lizakowy ale myślę, że może być też z innych cukierków, a może jakiś resorak w środku Fantazja ludzka nie zna granic;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)