Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ozdoby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ozdoby. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lipca 2011

Domek

 U mojej mamy remont pełna gębą. W ramach tegoż przedsięwzięcia pozbywa się wszelkiej maści bibelotów, a ma ich "tysiące". To po niej odziedziczyłam duszę zbieracza, poszukiwacza staroci, bywalca giełd i tymże podobnych. Czasem mnie zadziwi znajdując prawdziwą perełkę, innym razem zadziwi mnie jeszcze bardziej, przynosząc totalny kicz w postaci szklanej kaczuszki made in china, wartej co najmniej 50 gr. No cóż ciężko odróżnić ziarna od plew. W każdym razie miała wyrzucić widoczny na zdjęciu domek, ja jednak szybko go porwałam. Dla mnie ma wartość mega sentymentalną. Nie wiem skąd ona go ma ale taki sam miała moja babcia z napisem Zakopane, widywałam tez taki u sąsiadek babci, które raz w życiu opuszczały swoje wiejskie życie i liczne dzieci aby wybrać się na wycieczkę w góry. Wszystko co jest związane z domem mojej babci  ma dla mnie duże znaczenie więc nie mogłam dopuścić aby domek wylądował na śmietniku. 

Termometr zawsze pokazuje temperaturę 20. Temperatura całkiem znośna ale lepiej by było gdyby pokazywał stan faktyczny :) W dzieciństwie wmawiano mi że jak do przodu wysunie sie pan to będzie deszcz a jak pani to słońce (albo na odwrót). Wtedy wierzyłam a teraz wiem, że można ręcznie regulować ;)

P.S. Sępie się jeszcze na baby w babie ale jeszcze mamuśka nie chce oddać.

pozdrawiam Was słonecznie

wtorek, 14 grudnia 2010

Wianek

W świątecznych ozdobach brakowało mi tylko wianka na drzwi wejściowe, wieszam go co roku na Święta Wielkanocne i w Boże Narodzenie (oczywiście za każdym razem inny:)) Klatka w której mieszkamy delikatnie mówiąc  nie należy do najpiękniejszych, dlatego uwielbiam coś tam zawsze powiesić na drzwiach co by umilić sąsiadom powroty do domów ;)
Zwykle wianki robię na bazie drutu i z prawdziwymi gałązkami ale w tym roku mam wyraźna tendencję do upraszczania sobie życia w każdej dziedzinie. Został mi jeden łańcuch, który wieszam gdzieś nad drzwi z lampeczkami. Jest dość długi i cały zielony więc nie nadaje się na choinkę. Zwinęłam go w kółko i obwiązałam czerwoną tasiemka do pakowania prezentów, a na koniec przykleiłam cztery kokardki tez do prezentów. I to wszystko. Zajęło mi to niecałe 10 minut, a robota w całości czyściutka. Aż dziwi mnie że bez żadnej podstawy w postaci drutu trzyma się i cały czas ma kształt koła. Wisi na drzwiach już parę dni i jest ok.

U nas dzisiaj śnieżek sypie od rana jest pięknie i czuć świąteczny klimat.pozdrawiam

niedziela, 12 grudnia 2010

pokaż kule, pokaż kule...

Całe ostatnie dwa dni słyszałam od synka: pokaż kule.
Zrobiłam bombkę i postawiłam w miejscu "dość widocznym" a moje dziecko bardzo chciało jej dotknąć, chociaż troszkę potarmosić :). Normalnie bym mu dała ale bombka musi być jeszcze otwarta aby śnieg do końca wyschnął. Schowałam więc ją w "miejsce mało rzucające się w oczy". 

Bombka prawdopodobnie zawiśnie na choince. Kupiłam już dawno dwie sztuki ale nie mogłam się zabrać do ich dekoracji. Zrobiłam jedną  ze sztucznym śniegiem, mikołajem i choinkami w środku. Mikołaj oczywiście z kolekcji moich drewniaczków. Na śnieg w postaci pasty strukturalnej szkoda mi było pieniążków więc zrobiłam go z kaszy manny, kleju i farby akrylowej. Niestety taki własny śnieg dość długo schnie więc nie mogę jej narazie do końca zamknąć. Muszę jeszcze znaleźć pomysł na drugą bombkę, ale na pewno będzie mało skomplikowany i prosty w wykonaniu.

Spokojnego tygodnia Wam życzę, choć pewnie większość z Was wpadnie w wir świątecznych przygotowań. :)

czwartek, 9 grudnia 2010

Pudełeczko pełne skarbów

Trzy lata temu na "giełdzie staroci i całej reszty" upolowałam pudełko (takie po butach) wypchane po brzegi różnymi drewnianymi ozdobami świątecznymi. Aniołki, koniki, mikołaje, pajacyki, grzybki, dzwoneczki i wiele innych. Jak tylko je zobaczyłam od razu mi się oczy zaświeciły :) i mimo iż nie należę do tych co się dobrze targują, to udało mi się je kupić nie za 10 zł a za 5 (prawda jest taka ze nawet 20 dychy bym dała tak bardzo mnie urzekły). Teraz stoją na parapetach i w różnych kącikach, a niedługo zawisną na "pannie zielonej". Jak patrzę na te maluszki nie mogę się nadziwić jakie są śliczne, nie mogę się też nadziwić, że moja druga połówka nie widzi w nich nic poruszającego ;) To są takie moje świąteczne skarby i co roku czekam  z utęsknieniem  aż w końcu je wyjmę z tego pudełka i będą na mnie zerkać z różnych kącików. Pewnie każdy z Was ma takie świąteczne perełki. 
Tymczasem pozdrawiam.